piątek, 10 marca 2017

Powrót do zimy

Jak pewnie część z Was wie, Lava ma chory staw w prawej łapce. Od października próbowałam uszyć jej jakiś zgrabny strój, żeby mogła gibko pomykać po mrozie. Kiedy zimno dobiera się do chorego łokcia, zaczyna ją bardzo boleć, więc potrzebowała czegoś z nogawkami.
Chciałam dobrze i przedobrzyłam, zamawiając cordure o gramaturze 400g podbijaną PCV. Po odebraniu zamówienia okazało się, że materiał jest bardzo sztywny :( Mięsisty polar okazał się być bardzo sympatyczny i uszyłam derkę z nogawkami. Po kilku spacerach okazało się, że nic z tego, bo cordura nie chce się rozchodzić, więc zaczęłam od nowa.
Finalnie uszyłam coś na wzór poprzedniej derki, ale z polarową nogawką na prawej przedniej łapce. Wygląda to nieco zabawnie, ale dzięki temu nie ma zbędnego materiału, który mógłby nasiąknąć lub się podwinąć. Lava gibko śmigała przez całą zimę, ślizgała się po lodzie i biegała za piłką bez marudzenia :) Chyba osiągnęłam sukces!
Strasznie podobają mi się wypustki, które wpuściłam w "ramki" dziur na nogi! Na grzbiecie jest przez całą długość zapięcie na zamek, a kołnierz wiązany jest elastycznym sznurkiem, zdjęcia szczegółów in progress ;)


Em

sobota, 4 lutego 2017

Woreczek na chrupki

Przyszła zima, więc na spacerach z Lavą wyglądam jak ludzik Michelin. Od niedawna jest nieco lepiej, do pod kurtkę zakładam cienki polar, ale mimo wszystko zapinanie nerki na kurtce powoduje, że wyglądam jak baleron :D Ale jakoś trzeba dystrybuować Lavie żarełko, więc przyszłam sobie z pomocą (hehe) i uszyłam saszetkę. Mogę ją przypiąć do dowolnej szlufki, więc przyda się też w lecie, kiedy nie będę chciała targać ze sobą całej nerki (hehe, i tak mam zawsze dwie, hehe) na spacer.
Mam ostatnio fazę na odblaskową wypustkę, więc nie mogło jej zabraknąć, do tego malutki akcent kwiatowy i odrobina pomarańczu (tak zwana cnota z musu - zastosowanie na całości cordury uniemożliwiłoby mi zaciskanie). Saszetka z obu stron jest wykonana z cordury podbitej PCV (chyba zwiększa to nieprzemakalność ;) ), więc chrupkotłuszczyk nie ma jak się wydostać na wierzch!
W dodatku okazuje się (w co wierzyłam od zawsze, bo matematykę uwielbiam), że matematyka przydaje się w życiu poza sklepem - musiałam obliczyć obwód koła :D

piątek, 13 stycznia 2017

Trzecie drugie pluszowe ja Lavy

Zaczyna robić się interesująco :D
Po latach poszukiwań znalazłam materiał idealny, kolor idealny i uszyłam Lavę, która cała w dotyku jest jak lavowe uszy.
Najchętniej chodziłabym z nią wszędzie, ale obawiam się, że ludzi mogliby dziwnie się na mnie patrzeć, bo chyba wykroczyłam poza granicę wieku, w której dopuszczalne społecznie jest chodzenie "za rączkę" z zabawkami... a chciałoby się :)