niedziela, 29 października 2017

Czerwoność


Podczas jednego z psich spacerów spotkałam takie śliczne czerwone owocki. Oczywiście przed wyjściem z domu długo zastanawiałam się czy wziąć obiektyw "do krzaków", i zrezygnowałam... pobiegłam więc do domu, odstawiłam Beosia (A dla czego? O tym na drugim blogu, tu mogę napisać, że urwis z niego!) i wróciłam z Lavą obfotografować kuleczki.

Em

piątek, 29 września 2017

Pokrowiec na telefon

Tak się przykro stało, że w wakacje rymsnął mi telefon, i przestał działać :( Skutek był taki, że musiałam nabyć nowy, a że prawie nie występują urządzenia tej samej wielkości, musiałam uszyć też nowy pokrowiec. I oto jest - gekon na kwieciu, tak się nazywa :P
Wypełniłam go ociepliną, żeby nie było zimno ;) Środek i wierzch są ze sztucznego zamszu, który mogłabym reklamować na każdym kroku. Klapka ze ślicznych szarych kwiatków, które już kiedyś widzieliście. Wszystko uzupełnił śliczny geko, który kosztował chyba złotówkę, i uznałam, że muszę go mieć na zaś. No i nadeszło owe nazaś.


piątek, 22 września 2017

Materac



W sumie ten materac nie jest do końca materacem, ale spełnia jego funkcję. Przez bardzo długi czas Beowulf spał na starej poduszce Lavy, która przestała wyglądać na tyle dobrze, żeby leżeć w salonie :P Więc Lava dostała nową, a ta czekała na Kogoś Ważnego ;) Szczeniątko przybyło, a przecież nie wypada, żeby taki uroczy Książę spał na gołym plastiku! Poducha poszła do klatki i tak sobie na niej spał przez 3 miesiące. Po przeprowadzce do mojego pokoju zaczęła mnie irytować jej brzydota i wreszcie zebrałam się do uszycia materaca.